Witam! Chciałbym przedstawić (właściwie artykuł) na temat preparowania zwłok ptasznika. Od razu na wstępie napiszę, że
zdjęcia przedstawiają dokładnie cały proces (także opróżnianie odwłoka pająka), więc jeśli nie chcesz tego oglądać po prostu tego nie rób. Jeśli jednak obejrzysz zdjęcia i nie spodobają Ci się to wszelkie uwagi i oburzenia zostaw dla siebie. Temat jest przeznaczony dla osób, które musiały rozstać się ze swoimi pajączkami, ale chcą je zachować.
Gdy zdechł Ci pająk, ale wciąż ma on dla Ciebie wartość sentymentalną i nie chcesz się z nim rozstać nie musisz wcale go „spuścić w kiblu”. Poniżej przedstawię krok po kroku jak preparować zwłoki ptasznika tak, aby dalej mógł cieszyć oko.
1. Śmierć pająka:Gdy (nie daj Bóg) zdechnie jeden z naszych pupili musimy być pewni że to już rzeczywiście koniec. Mój pająk już 4 – 5 dni przed śmiercią przejawiał dziwne zachowanie tj. nie panował nad odnóżami i przewracał się. Gdy pewnego ranka zastałem go na „plecach” a jego nogi były skulone, wyciągnąłem go na biurko. Jednak nie robiłem jeszcze nic, bo zauważyłem na odwłoku, że serce mojej samiczki jeszcze bije. Gdy bicie serca ustało byłem już pewny że nie żyje, więc po południu przygotowałem się do zabiegu.
2. Sprzęt jakiego użyłem podczas całego zabiegu:- Kilka par rękawiczek (można je dostać w każdej aptece – około 30 gr. za parę)
- Skalpel do rozcięcia odwłoku
- Strzykawka
- Penseta
- Patyczki do uszu
3. Zabieg:Gdy już wszystko było gotowe, zabrałem się do pracy. Martwego pająka położyłem na „plecach” i delikatnie rozciąłem odwłok:

Większa część zawartości odwłoka odessałem strzykawką:

Samo odsysanie nie zapewni nam jednak dokładnego oczyszczenia odwłoka. Bierzemy więc pająka „pod kran”. Tam pod strumieniem wody wypłukujemy całą resztę:
Tak przygotowanego pająka ponownie kładę na stół. Wnętrze odwłoka powinno być czyste:

Następnie używając starej gąbki, kawałek po kawałku wypycham odwłok ptasznika.

Aby wszystko wyglądało jak trzeba, należy zaszyć odwłok. Potrzeba nam do tego zwykłej igły i nici.

Po zaszyciu obracam pająka na nogi. Wszystko się udało, więc wygląda dobrze. Jesteśmy gotowi na zalanie pająka „środkiem konserwującym”, czyli denaturatem.
4. Konserwacja zwłok:Przed nalaniem denaturatu musimy upewnić się, że pudełko jest szczelne, np. wypełniając je wcześniej wodą. Zapobiegnie to takim przypadkom jaki zdarzył się mi. Mianowicie denaturat zaczął wyciekać, tak więc ostatecznie pajączek wylądował w innym pojemniczku. Odwłok napchany gąbką unosi się na powierzchni i nie potrzebnie porusza pająkiem. Ale wpadłem na pomysł aby temu zaradzić. Obciążyłem go monetą i cały pajączek był już „na dnie”. Pojemniczek odstawiamy na około 5 dni.

Po pięciu dniach moczenia zwłok ptasznika w denaturacie, nadszedł czas na suszenie. Wyciągamy pająka na papierowy ręcznik aby ociekł z denaturatu. Następnie rozkładamy pupila na styropianie i przymocowujemy go za pomocą np. drucików do podłoża.
UWAGA!!! Rozłóż swego ptasznika w taki sposób, w jaki ma wyglądać w gablotce, ponieważ po wysuszeniu wszelkie poprawki nie będą już możliwe. Pająk bowiem stanie się twardy (co jest zasługą moczenia w denaturacie).5. Suszenie:Pająka przymocowanego wcześniej do styropianu odkładamy na około cztery tygodnie aby mógł wyschnąć. Okres suszenia jest zależny od wielkości ptasznika. Mniejsze wysychają znacznie szybciej. Dorosłe samice są dużo większe, więc i schną znacznie dłużej. Pająka możemy przykryć np. chusteczką higieniczną, tak aby się na niego nie kurzyło podczas tych kilku tygodni.
6. Przekładanie do gablotki:Po około czterech tygodniach pająk jest już suchutki i twardy. Nogi zesztywniały wręcz na kamień. To znak że możemy przełożyć pupila do wcześniej przygotowanej/zakupionej gablotki. Pająka przyklejamy karapaksem do spodu gablotki i zamykamy.

W moim przypadku gablotkę wykonał mój tata. Sądzę że wyszła bardzo ładnie a pająk świetnie się w niej prezentuje.

Mam nadzieję, że powyższy artykuł pomoże Wam na wypadek gdyby spotkało Was takie hodowlane nieszczęście. Tak zachowany ptasznik będzie przed długi czas cieszył Wasze oczy wisząc na ścianie, bądź stojąc gdzieś za szybką. Wcale nie musimy rozstawać się ze zmarłym pupilem „na zawsze”.
P.S. Metoda nie jest moim patentem!
Pozdrawiam!!!
